Przygód klika Kapitana Żbika – czyli “sprawiedliwość” internetowa

Jak w każdej organizacji paramilitarnej, tak i w drużynie Kapitana Żbika jest Kapitan – Mirosław P. we własnej osobie, jest chorąży sztabowy – Beata.P, szeregowy Daniel W. oraz ciura obozowy, szeregowy Łukasz S.. Była jeszcze para dzielnych zuchów z Z. ale niestety w porę zdali sobie sprawę z powagi sytuacji i ze strachu zdezerterowali. Pozostałe drużynowe zuchy jak nakręcane małpki biją na forach internetowych brawa zarządowi. Jedynymi celami założonej przez Kapitana Żbika organizacji jest zdyskredytowanie wrogiej propagandy i postawy, dezinformacja, cenzura prewencyjna oraz ochrona własnych interesów. W myśl starej zasady-kto nie z nami ,ten przeciwko nam i ban.

Do osiągnięcia swoich celów i działając wspólnie i w porozumieniu, ta zorganizowana grupa gotowa jest na wiele poświęceń – głównie poszczególnych jednostek osobowych ze swoich szeregów. Wykonując polecenia dzielne zuchy kładą na szali nie tylko swój majątek, ale również wolność.

Dla niektórych z nich nie jest to żadne novum.

Zacznijmy od najniższych szczebli owej hierarchii. Zadaniem Łukasza S. znanego przedsiębiorcy z C. jest szeroka dezinformacja i próby dyskredytacji wrogiej propagandy. W tym celu publikuje na portalu społecznościowym skany akt rozprawy wyłączonej z jawności, tym samym popełniając przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, czyli łamiąc art. 241 &2. Publikuje również różne dokumenty, twierdząc publicznie, że są fałszywe oraz zawodowo zajmuje się publicznymi pomówieniami. Ale Łukaszowi S. konsekwencje są niestraszne –  przecież niedawno wyszedł z zakładu karnego, gdzie odsiadywał wyrok za popełnione przez siebie przestępstwa z art. 286 kk czyli za oszustwa. Takie czasy – że „złodziej” krzyczy – „łapać złodzieja”

Szeregowy Daniel W.  wykonuje rozkazy góry, ale w nieco inny sposób. Jego zadaniem jest dyskretna inwigilacja poprzez rozsyłanie do innych osób prywatnych wiadomości, w których treści jest dokładnie to samo co Łukasz S. udostępnia publicznie.

Przy okazji jak minister propagandy chroni swojego przywódcę pisząc:

– To Pan Mirosław P. był w ORMO?

– Tak ( Daniel W.)

– Ale tu też pisze, że donosił na innych.

– Takie były czasy

– … i tu jest artykuł, że bił żonę

– Komuna. Z resztą Mirek nigdy nie mówił, że jest święty…

Tak jak i  Daniel W. który twierdzi, że świętym jest. Tylko zapomniał, że przeciwko niemu toczy się w prokuraturze postępowanie karne z art. 160 kk o bezpośrednie narażenie na utratę życia lub zdrowia. Czyn ten jest zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 3.

Chorąży sztabowy Beata P. to główny filar propagandowy tej zorganizowanej grupy.  Szeroko na forum komentuje całą sytuację broniąc jak kocica Kapitana Żbika. W obronie swojego szefa, dyskredytuje wszystkie osoby które tylko śmiały mieć inne zdanie niż ona. Na forum publicznym atakuje bogu ducha winnego właściciela pewnej znanej galerii, tylko za to że jego moralność nie pozwoliła mu na godzenie się z zastosowanymi przez tą grupę metodami. O ile dla jej członków rozsyłanie czyiś dokumentacji medycznych i robienie sobie z tego publicznie zabawy jest jak najbardziej normalne – to dla zdecydowanej reszty społeczeństwa jest to po prostu ohydne.

W ten sposób próbowano również zniszczyć życie pewnej znanej bieszczadzkiej poetce, której jedyną winą było to, że zamieszkała w Bieszczadach i ma wyjątkowy talent.

Takich ludzi grupa nie lubi. Tych którzy mają pasję, pomysł, potrafią zrobić coś więcej niż koralikowe bransoletki i w przeciwieństwie do Pani chorąży mają dobre pióro i talent.

Sposób postępowania Beaty P. jest jednak w pełni uzasadniony. Wychowała się w domu, w którym kultywowane były tradycje ORMO. Jak czytamy w liście jej ojca Bronisława P. z dnia 15.07.1988 roku skierowanym do Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych wydział ORMO w Krośnie:

„…Byłem członkiem ORMO w Lesku. Byłem pracownikiem cywilnym w Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Lesku. Brałem udział w każdej jednej akcji z funkcjonariuszami UB i MO razem z wojskiem..”

I dalej w kolejnym piśmie:

„…Sprawozdania z mojej działalności składałem Szefowi i na tej podstawie odbywały się akcje wykonywane przez Wojsko i Urząd jak również przez Pluton operacyjny MO i ORMO..”

Mówienie przez Beatę P. że jej ojciec był wysoko postawionym funkcjonariuszem SB było raczej myśleniem życzeniowym. W rzeczywistości trudnił się tym samym co Kapitan Żbik, tylko kilkadziesiąt lat wcześniej.

Sentyment Beaty P. jednak pozostał…

To by z resztą wyjaśniało nieco sytuację w jakiej parę lat temu znalazł się znany i bardzo szanowany bieszczadzki przewodnik Stanisław Orłowski, kiedy stanął w obronie wspomnianej już bieszczadzkiej poetki. Wówczas Mirosław P.  wraz z Beatą P. działając wspólnie i w porozumieniu postanowili „zemścić się” za takie zachowanie  i publicznie rozpowszechniali  informację, iż Stanisław Orłowski jest byłym współpracownikiem SB. Mirosław P. twierdził nawet iż jest w posiadaniu teczki z aktami Orłowskiego.  Informację ta również rzetelnie rozpowszechniała Beata P. dzieląc się nią na wszystkich możliwych forach internetowych.

Mirosław P. nie wiedział jednak, że aby otrzymać dostęp do zasobów IPN należy mieć do tego stosową zgodę dyrektora owej instytucji, która wydana zostaje na podstawie wniosku dziennikarskiego kierowanego przez redakcję danej gazety. Z informacji które zdobyłem wynika, iż żadna z redakcji z którymi współpracuje lub współpracował Mirosław P. (głównie wysyłając tam swoje zdjęcia, bo z tego co zauważyłem donosy pisze ręcznie) – nigdy takowej zgody nie wydała.

Byłem w IPN. Tak, Stanisław Orłowski ma tam swoją teczkę. Jest to „Teczka personalna o pseudonimie „Ambitny””.

Na pierwszych kartach teczki znajduje się kwestionariusz z danymi osobowymi Stanisława Orłowskiego. Kwestionariusz, który NIGDY  przez Orłowskiego na ŻADNEJ  z kart nie został podpisany (bo o założonej na siebie teczce Orłowski nie wiedział).

Na ostatniej z nich czytamy notatkę napisaną przez pracownika SB : „ z racji prowadzonego trybu życia i podejmowanej pracy nie posiada możliwości uzyskiwania informacji z zakresu kontrwywiadowczego zabezpieczenia terenu. Jest aktywny społecznie i angażuje się w działalność społeczną…”

Skąd więc akta? W latach 80 tych Stanisław Orłowski był kierownikiem Szkoły Podstawowej w Orelcu. Tam wraz ze swoją żoną Marią, zajmowali się –  jak z resztą do tej pory-  prowadzeniem szeroko zakrojonej działalności charytatywnej na rzecz najuboższych, organizując różnorodną pomoc głównie z zagranicy. To właśnie przez dobre kontakty jego żony z zagranicą, rodzina Orłowskich była inwigilowana, a Stanisława Orłowskiego próbowano pozyskać (jednak bezskutecznie) jako tajnego współpracownika. Inwigilowano całą rodzinę Orłowskich, począwszy od Marii i Stanisława a skończywszy na ich rodzicach oraz rodzeństwu. Teczka jest gruba. Zawiera głównie notatki służbowe porucznika Jerzego Wojnarowicza z dokonywanych „ustaleń” oraz dokonywanych działań operacyjnych ówczesnych Służb Bezpieczeństwa. Łącznie ponad 150 kart historii rodziny Orłowskich którzy byli inwigilowani, kontrolowani i na których donosili nawet najbliżsi sąsiedzi.  

Ale i Beata P. i Mirosław P. wiedzą swoje, pokazując na kogoś publicznie palcem i krzycząc : „współpracownik, oszust czy chory psychicznie”

Beata P. wszystkie zaistniałe w swoim życiu sytuacje szeroko omawia na różnych portalach. Zwykli zjadacze chleba kiedy mają jakiś problem to dzielą się nim z bliską osobą, rozmawiają z sąsiadem. Ona lubi jak wszystko jest takie publiczne. Dla mnie publiczne są domy.

Ciekawe, ponieważ jeszcze kilka lat temu Beata P. udzielając się na jednym z internetowych forów „brzydziła się” mężczyznami, którzy znęcają się nad żonami.

Cóż… w gminie O. muszą mieć niestety fatalnych psychologów…

Kapitana Żbika przedstawiać nie trzeba – to znany i lubiany bieszczadzki przewodnik bez licencji, ormowiec, sadysta, społecznik, radny i sołtys.

Uśmiechając się przyjaźnie pisze różnego rodzaju donosy, jako „zaniepokojony„ społecznik, zgłasza co może na policję, do urzędów itd. Również wartko rozpowszechnia akta spraw wyłączonych z jawności podkreślając żółtym mazakiem, co odbiorca ma przeczytać i na co zwrócić uwagę. Z resztą jak pisze „ ludzie to debile, mamy społeczeństwo obrazkowe. To taka socjotechnika”*

Rękami Beaty P. i innych drużynowych zuchów wykonuje wyroki na osobach które w jego opinii nie powinny mieszkać w Bieszczadach, tworzyć tu, zarabiać  czy po prostu żyć. Bez ogródek pisze o sobie, że cyt;” przez pięć lat jest nie do ruszenia”.*

Faktycznie, przez długie lata tak myślał. Przecież jest radnym! Społecznikiem! Podrabianie plakietki przewodnika? – proszę bardzo! Fałszywy identyfikator prasowy? – też jest! Nielegalne prowadzenie wycieczek? – a jakże! Znęcanie się nad żoną? – ba, czemu nie! Pomawianie, oczernianie, ? – pestka! Przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości? – jakiemu? Przecież on to sprawiedliwość!  Przecież jest „nie do ruszenia”.

Zawsze na stanowisku- zawsze gotowy pierwszy rzucić kamieniem. Wszystko w imię szeroko pojętego swojego „dobra społecznego”.

Do tej pory wszystko uchodziło mu na sucho, ponieważ czuł się bezkarnie. Niektórzy wiedzieli o jego działalności, ale przyglądali się biernie temu co się działo, tym samym dając mu na to wszystko przyzwolenie – ze strachu że doniesie, albo dla świętego spokoju. Drodzy czytelnicy, nie ma czegoś takiego jak święty spokój.

Cytując Beatę P. „machina sądowa ruszyła”. Mam nadzieję, że jak Beata P. zapowiadała zdąży opublikować wyroki :

  1. Już wkrótce Mirosław P. ponownie zasiądzie na ławie oskarżonych w sprawie z art. 212 kk.
  2. Już wkrótce Małgorzata N. oraz Stanisław N. ponownie zasiądą na ławie oskarżonych w sprawie z art. 212 kk.
  3. Już wkrótce Dorota J. ponownie zasiądzie na ławie oskarżonych w sprawie z art. 212 kk.
  4. Już wkrótce Daniel W. zasiądzie na ławie oskarżonych w sprawie z art. 160 kk.
  5. Sprawa przeciwko Mirosławowi P. Danielowi W. Łukaszowi S. którzy wraz z 37 innymi osobami oraz dwoma portalami udostępnili akta sprawy wyłączonej z jawności, czyli o czyn z art. 241 & 2 KK znalazła swój finał w prokuraturze
  6. Sprawa przeciwko Mirosławowi P. oraz Beacie P w sprawie z art. 160 kk.znalazła swój finał w prokuraturze
  7. Sprawa przeciwko Mirosławowi P. z art. 231 kk znalazła sów finał w prokuraturze
  8. Sprawa przeciwko Mirosławowi P. z art. 207 kk znalazła swój finał w prokuraturze
  9. Sprawa przeciwko Mirosławowi P. 209 kk znalazła swój finał w prokuraturze
  10. Sprawa przeciwko Mirosławowi P. z art. 238 kk znalazła swój finał w prokuraturze
  11. Sprawa przeciwko Beacie P. z art. 267 kk znalazła swój finał w prokuraturze
  12. Sprawa przeciwko Beacie P. z art. 212 kk. znalazła swój finał w sądzie
  13. Sprawa przeciwko Mirosławowi P. Dorocie J. Łukaszowi S. i Beacie P. o złamaniu zasad ustawy z dnia 6 listopada 2008 o Prawach Pacjenta trafiła do sądu
  14. Sprawa przeciwko Mirosławowi P. Dorocie J. Łukaszowi S. i Beacie P. o złamaniu zasad ustawy z dnia 6 listopada 2008 o Prawach Pacjenta trafiła do Rzecznika Praw Pacjenta
  15. Sprawa przeciwko, Mirosławowi P. Beacie P. Danielowi W., Łukaszowi S. oraz 37 osobom trafiła do RODO

To są na razie sprawy karne. Za nimi pójdą cywilne. ..

*cytaty przytoczone z materiałów byłej partnerki Mirosława P. – Grażyny

Red. Damian Bojarski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *